niedziela, 15 czerwca 2008
Dylemat

Cztery miasta, cztery duże imprezy, jeden dzień. Bytom, Chorzów, Radzionków i Ruda Śląska. W ten weekend wszystkie te miasta obchodziły swoje święta. W każdym było bardzo fajnie, tylko dlaczego sąsiedzi w jednym czasie musieli organizować podobne imprezy?

Dla mnie to wielka zagadka, która źle świadczy o organizatorach powyższych imprez. Dlaczego? Bo najwidoczniej nie sprawdzili kiedy inne miasta szykują swoje święta. Ja wczoraj przeżywałem poważny dylemat: iść na koncert Maleńczuka na bytomskim Rynku, czy na Brodkę i Hey w Chorzowie. W tym samym dniu Brodka zagrała jeszcze w Radzionkowie, a w Rudzie można było poskakać w rytm utworów Dezertera, Cree, KSU, czy Acid Drinkers. Dziś sceny w Bytomiu i w Rudzie oddane zostaną artystom kabaretowym. 

Z powodu podobnych repertuarów mieszkańcy muszą wybierać - zostać w swoim mieście, czy jechać do "sąsiada"? Do takich sytuacji nie powinno dochodzić, ponieważ tracą na tym miasta, sklepikarze i sponsorzy. Ci pierwsi i ostatni poprzez takie wydarzenia chcą się promować. Gdy na imprezie pojawia się mniej ludzi, to efekt ich starań jest zdecydowanie mniejszy. Za to jeśli byłyby one organizowane w różne weekendy, pojawiłoby się na nich znacznie więcej ludzi, a to z kolei na pewno pozytywnie odbiłoby się na promocji miast i sponsorów.

W perspektywie powstającej metropolii jej członkowie powinni ściślej współpracować ze sobą w kwestiach kulturalnych. Bezmyślna rywalizacja, jak opisana powyżej, do niczego nie prowadzi. Za to wzajemnie się uzupełniając można zyskać znacznie więcej.

Skopiuj CSS